They have the best lashes I have ever seen, czyli co ma wspólnego żyrafa i reality TV

Image

Zaintrygowani tytułem, wyjaśnienie znajdą, śledząc “pełne przygód i nieoczekiwanych wydarzeń” życie rodziny Kardashianów, w szczególności Khloe, która odwiedza z przyjaciółką Zoo.

Według Wikipedii reality tv jest gatunkiem telewizyjnym opartym przede wszystkim na rejestrowaniu sytuacji nienapisanych wcześniej w scenariuszu, jakichkolwiek zaistniałych okoliczności, które okazały się atrakcyjne przed kamerą. Gatunek ten bardzo często skupia się na osobistych problemach, dramatach i konfliktach, którymi żywi się publiczność. Tak obszerne zastosowanie tego specyficznego tematu nie występuje w żadnym innym gatunku telewizyjnym. W gatunku tym wytworzone zostały stałe konwencje, dzięki którym telewizja przekazuje publiczności odpowiednie treści. Przykładem może być ustalona forma wypowiadania się osób, których dramat osobisty jest głównym punktem programu. Formą tą jest sposób wypowiadania się do prowadzącego oraz publiczności, określany jako spowiedź reality tv, poprzez którą gość programu przekazuje swoje myśli i uczucia, jednym słowem, uzewnętrznia się przed całym światem. Często podkreślone jest to dodatkowo ukazywaną przez twórców programu narracją. W tym opartym na konkurencji show, często zdarza się na przykład, że jeden z uczestników odpada po pierwszym odcinku, ponieważ mógł nie spodobać się publiczności, czy też jego problemy zostały rozwiązane, bądź okazały się niewystarczająco przekonujące i atrakcyjne dla publiczności. 

Reality tv wraz ze wzrostem popularności, jaką cieszy się wśród wielu dzisiejszych telewidzów, zyskała także silna opozycję, krytykującą ją przede wszystkim ze względu na zakłamanie prawdziwej rzeczywistości, do której powinna się odnosić. Poprzez konwencje, jakie wytworzył ten gatunek, tak na prawdę nie odnosi się on do realnego świata, tworząc w zamian fikcyjne uniwersum. Współczesna reality tv oskarżana jest o sztucznie wytwarzane problemy, uczestników szkolonych do wystąpienia przed kamerą, nauczonych jak wypowiadać się i jakiej ekspresji w głosie i mimice ciała do tego używać. Innym oskarżeniem jest zwrócenie uwagi na sztucznie stwarzane sytuacje i problemy, oraz na niesłuszne czynienie z uczestników gwiazd i obdarzanie ich sławą, na którą według krytyków nie zasługują. Przykładem takiego kreowania gwiazd mogą być chociażby uczestnicy popularnego w Polsce Warsaw Shore. Uczestnicy ci być może są też poniżani i wykorzystywani przez twórców programu reality w celu zwiększenia jego popularności i oczywiście, większych zysków. 

Skupiając się na celu, w jakim powstają programy typu reality tv, należy wziąć pod uwagę zainteresowania odbiorców. Widzowie coraz bardziej spragnieni są sensacji, której jednak dzisiaj nie jest im tak łatwo dostarczyć. Przyzwyczajeni do ogromu nieszczęść spotykanych na całym świecie, ukazywanych w każdym programie informacyjnym i dobrze obyci z eskalacją przemocy w filmie, wymagają oni znacznie silniejszych bodźców. Prawdziwa popularność wspomnianego typu programów polega jednak na bardzo typowej ludzkiej naturze, która sprawia, że często zainteresowani jesteśmy cudzymi sprawami i problemami oraz pożądamy tego, co w normalnych warunkach jest dla nas niedostępne, zakazane. Voyeuryzm, czyli czerpanie przyjemności z podglądania czynności seksualnych innych ludzi jest co prawda terminem zaczerpniętym z psychoanalizy Freuda, jednak doskonale charakteryzuje również przyjemność czerpaną z podglądania innych w reality tv. Można określić to zjawisko jako voyeuryzm medialny.Wynika to z czystej niewinności, a także dowodzi, że lubimy słyszeć, że innym powodzi się gorzej niż nam, sprawia to, że czujemy się lepiej, czego dowodzi chociażby jeden ze stereotypów Polaków. Wprawdzie wspominam o naturze ludzkiej ogólnie, jednak pozwoliłam sobie odnieść się akurat do naszej narodowości. Tak wiec podsumowując, gatunek reality tv ułatwił wścibskim sąsiadkom interesowanie się cudzym życiem, bez potrzeby wystawiania głowy przez okno.

Pozornie dość tradycyjne, reality TV Kardashianowie, kontynuujące ideę An American Family opowiada o rodzinie Roberta Kardashiana, zmarłego na raka przełyku, znanego amerykańskiego prawnika. Głównymi bohaterkami programu są jego córki: Kim, Khloé i Kourtney. Oprócz nich w programie występuje ich cała rodzina: matka – Kris Jenner wraz z obecnym mężem Bruce’em Jennerem i ich dwoma córkami – Kendall i Kylie oraz brat – Robert. Przywołany protoplasta reality TV z lat 70-tych angażował przeciętną amerykańską rodzinę, która przed obiektywem odsłaniała ukryte dotychczas dramaty. Podobnie Kardashianowie, z tą różnicą, że tym razem kamery skierowane są na nieprzeciętnych bogaczy.

Image

Image

Chociaż kategoria gatunku jest bardzo płynna – gatunki mogą się ze sobą łączyć, wpływać na siebie, to jednak na potrzeby chwili, można spróbować zdefiniować reality TV jako program prezentujący spektakl życia domowego, w którym widzowie angażowani są w codzienne problemy bohaterów, a ci (tak naprawdę) nie specjalizują się w niczym poza “życiem” i kreacją siebie jako charakteru. Podstawowym jednak problemem takiej definicji okazałaby się sama jego podstawa, czyli życie, które jak już wiemy (doświadczeni Big Brotherem i jemu podobnymi) na ekranie telewizora okazało się zbyt mało dramatyczne, po prostu nudne. Kardashianowie zatem byliby kolejną ewolucją gatunku w stronę wyreżyserowanych emocji. Lekarstwem na nudę życia codziennego w ich przypadku są perypetie trzech dorosłych córek, dodatkowo wspieranych (w razie tymczasowego braku pomysłów na problemy) przez resztę rodziny. Każdy odcinek to nowa dawka “emocji” – w jednym widzowie podglądają Kim na sesji zdjęciowej do Playboya, a w drugim wspierają Kourtney, czekając razem z nią na wyniki testu ciążowego. Jak łatwo wyczuć z przykładów, producenci programu postawili na infantylizację, stawiając na czerpanie przyjemności z czystego voyeuryzmu.

9 sezonów programu opartego na seksaferach, kłótniach małżeńskich i złamanych sercach świadczyć może o wciąż niewyczerpanej potrzebie podglądania, marzenia o lepszym świecie, ale też wykorzystywania innych do leczenia własnych kompleksów. Po nasyceniu oczu Paris Hilton, Jessicą Simpson, Mel B czy Carmen Electrą, nadal pragniemy choć przez chwilę pławić się w luksusach kolejnych zagranicznych (najczęściej amerykańskich, o polskich nie warto wspominać) celebrytów, poczuć, że uczestniczymy w ich życiu. Zapominamy przy tym, że reality TV już od dawna nie skupia się na prawdziwym życiu, tworząc jedynie jego spektakl.

Stopień zaangażowania w życie Kardashianów prezentują nie tylko poziomy oglądalności poszczególnych serii, ale też żyjący własnym życiem fan klub (wspierany przez wszystkie istniejące portale plotkarskie –  poziomem wpisów, a nawet grafiką fan klub łudząco je przypomina). Liczy się każda nawet najmniejsza informacja z ich życia: “Rob Kardashian zrzucający brzuszek”, “Spuchnięte stopy Kim” to tylko przykładowe tytuły. Podobnie rzecz się ma z facebookiem i innymi portalami społecznościowymi.

name-that-reality-tv-star-may-9-2011-600x600

Chleba i igrzysk!

Czyli reality tv na przykładzie Piekielnej Kuchni

 

Formuła jest prosta: dwie grupy amatorów pod wodzą szefa kuchni, którego kulinarny zapał równoważy tylko umiejętność spontanicznego tworzenia wiązanek inwektyw, próbują wydać jak najszybciej jak najsmaczniejsze potrawy. Tak przynajmniej wygląda to w Stanach Zjednoczonych – kraju, który wiedzie prym w programach polegających na podglądaniu. Niezależnie od kraju Piekielna Kuchnia to najprościej gotowanie na wizji, które jednak w niczym nie przypomina programu o formule kulinarnego poradnika. Nie uświadczymy więc tu  mistrza kuchni pokroju Julii Child, która nieśpiesznie tłumaczyła krok po kroku etapy wykonania każdej potrawy. W piekielnej kuchni kulinarny autorytet ma straszyć, krzyczeć i ciskać przedmiotami, a jego kucharze uchylać się i dzielnie znosić osobiste przytyki. Dlaczego ta formuła od 2005 roku tak dobrze się sprzedaje i co to mówi o społeczeństwie naszych czasów?

Programy tego typu to chleb (w końcu tematyka jest kulinarna) i igrzyska w jednym. Wygląda na to, że uwielbiamy patrzeć jak ludzie krwawią, płaczą, pocą się i dodatkowo są obrażani (mała próbka tutaj). Od starożytnych Rzymian różni nas tylko to, że oglądając tego typu show nie skazujemy nikogo przez jeden ruch kciuka. Zasiadamy wygodnie z pilotem przed telewizorem, a „czarną robotę” wykonuje ku naszej uciesze właściciel Piekielnej Kuchni.

To prawda, że brak scenariusza (chociaż czasami trudno odeprzeć myśl, że niektóre sytuacje są reżyserowane) jest źródłem przyjemnego dreszczyku emocji, ale „cała frajda” polega chyba na czymś innym. Perfidna przyjemność czerpana jest z tego, że przyglądamy się AMATOROWI – nieporadnemu i popełniającemu karygodne błędy. Nie zalewa obranych ziemniaków wodą, pozwalając im ściemnieć, a smażone przez niego przegrzebki po raz kolejny lądują w śmietniku (wszak nie miał nigdy do czynienia z tym produktem!). Patrzymy na to z politowaniem i z satysfakcją. I wcale nie szkodzi, ze też nie umiemy przyrządzić przegrzebków!

Ale żeby nie było, że tylko widzowie pozbawieni są skrupułów – uczestnicy też swoje za paznokciami mają. Z kuchennych przygód spowiadają się kamerze, która jak pokój zwierzeń w Big Brotherze przyjmie każdą dawkę zawiści i złośliwości.

Powyższe wnioski malują wizję nieciekawą jak kompozycja talerzy krytykowana przez chefa Amaro. Mało, że czerpiemy przyjemność z podglądania to największą radość sprawia nam obserwowanie ludzkiego nieszczęścia, bo kucharz w Piekielnej Kuchni albo stoi z talerzem i na trzęsących się nogach czeka na krytykę, albo przed talerzem się uchyla, bo ten akurat leci w jego stronę. Wszystko po to, by wreszcie samemu skończyć na talerzu jako ofiara przytyków przełożonego i zawiści współzawodników.

Wszystkie odcinki polskiej edycji programu dostępne są w tym miejscu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s